Nie mogę zasnąć. Jestem bardzo zmęczona, ale nie chce mi się spać. Prawdopodobnie to ze stresu. Ostatnio mam dużo przygotowań i spraw do załatwienia. W takich sytuacjach zawsze jest stres. I do tego dziś straciłam czujność. Zapomniałam, że przy ludziach z prasy nie wolno się za dużo odzywać. Rozmawiasz z fotoreporterem na luzie, bo to w sumie fajny gość i niby tylko robi zdjęcia. A potem widzisz cały wywiad z tobą w gazecie. Tragedia. Moi znajomi uznali to za nieudany "fejm". A jak to mówią "miał być fejm wyszedł shejm". Niby źle nie jest, ale zazwyczaj unikam takich sytuacji. Jeszcze pół biedy jak robi tylko zdjęcia. Jeśli jest zrobiona z tego zgrabna galeria kilku fotek to nie mam nic przeciwko. Jednak jeśli robią ze mnie "bohatera reportażu" i wkładają mi w usta nie moją wypowiedź to już inna bajka. Żadnych wywiadów bez autoryzacji. Następnym razem będę milczeć jak grób. Choć i tak jeśli będą chcieli to zrobią z moją osóbą co chcą. Takie są massmedia. Również na poziomie lokalnym. Tylko, że teraz każda lokalna gazeta jest w internecie i może ją przeczytać na bierząco każda ciocia z Ameryki i wujek z Australii. Pamiętaj! Trzy razy się zastanów nad każdym zdjęciem umieszczonym w Internecie. Dziś mało kto może liczyć na prywatność i prawdziwą ochronę danych osobowych.
Wcale nie czuję się lepiej, ale czas uporać się z tym podsumowaniem. Obiecałam drugą cześć i proszę bardzo, oto ona. Pierwszą zakończyłam na naszym ślubie. To był koniec września więc został mi jeszcze cały kwartał do podsumowania. Żeby Wam się lepiej czytało, wrzucam jeszcze jedno zdjęcie ślubne... albo 3;) Po ślubie wróciłam do rzeczywistości już w październiku kiedy dowiedziałam się, że od listopada koniec mojej biurowej przygody i muszę szukać pracy. No cóż... to było do przewidzenia. Zaczęłam więc szukać pracy, ale jakoś tak bez przekonania. Aktualizacja CV niewiele dawała. Słałam gdzie się dało i szczerze mówiąc nic z tego nie wyszło. Tylko kilka firm w ogóle odpisało cokolwiek na moje aplikacje. Jedna nawet zaprosiła mnie do pierwszego etapu rekrutacji. Nie dane mi jednak pracować w Ikea ani w sklepie z zegarkami, inne biura podróży też mnie nie chciały na zimę. No cóż chyba za słabo szukałam. Całą winę ponoszę ja. Tak szukałam tej roboty, żeby jej nie znaleźć, ter...
Komentarze
Prześlij komentarz