Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pisanie

Moje podsumowanie cz.II

Wcale nie czuję się lepiej, ale czas uporać się z tym podsumowaniem. Obiecałam drugą cześć i proszę bardzo, oto ona. Pierwszą zakończyłam na naszym ślubie. To był koniec września więc został mi jeszcze cały kwartał do podsumowania. Żeby Wam się lepiej czytało, wrzucam jeszcze jedno zdjęcie ślubne... albo 3;) Po ślubie wróciłam do rzeczywistości już w październiku kiedy dowiedziałam się, że od listopada koniec mojej biurowej przygody i muszę szukać pracy. No cóż... to było do przewidzenia. Zaczęłam więc szukać pracy, ale jakoś tak bez przekonania. Aktualizacja CV niewiele dawała. Słałam gdzie się dało i szczerze mówiąc nic z tego nie wyszło. Tylko kilka firm w ogóle odpisało cokolwiek na moje aplikacje. Jedna nawet zaprosiła mnie do pierwszego etapu rekrutacji. Nie dane mi jednak pracować w Ikea ani w sklepie z zegarkami, inne biura podróży też mnie nie chciały na zimę. No cóż chyba za słabo szukałam. Całą winę ponoszę ja. Tak szukałam tej roboty, żeby jej nie znaleźć, ter...

Wracam na bloga

Dawno tu nie zaglądałam. Miałam wielkie plany o których pisałam w poprzednich postach i w zasadzie nawet nie zaczęłam ich realizować. Nie będę się tłumaczyć dlaczego nie pisałam przez tyle miesięcy. Powiem tylko, że tak jak już wspomniałam nie potrafię skupić się na wielu rzeczach na raz, a w ostatnim czasie miałam na głowie własny ślub i wesele a praca w biurze podróży (którą podjęłam na 8 miesięcy) sprawiała, że nawet w weekendy ciężko mi było coś z siebie wykrzesać. Moja kreatywność zostawała za drzwiami biura, czasami jej resztki realizowały się w organizacji wesela. Porzuciłam nie tylko pisanie bloga, ale też nie bardzo miałam czas na bycie przewodnikiem, uczestniczeniu w życiu miasta, czy na poszerzanie mojej wiedzy. Czy zatem ten czas był stracony?  Od lutego skupiłam się na rzeczach "rozsądnych" m.in. na pracy, która dawała mi stały dochód i prawo do urlopu, L4 itp. Tym razem miałam wolne dwa dni w tygodniu, dzięki temu nie wykończyłam się po dwóch miesiącach jak p...

Jak ten czas dziwnie leci...

Minęło dwa lata odkąd napisałam ostatniego posta tutaj. Nie pamiętam dlaczego przestałam pisać. Od tego czasu zmieniło się prawie wszystko. Przeszłam kawał drogi w życiu i jestem teraz w innej sytuacji. Na pewno jestem mądrzejsza i mam nadzieję bardziej dorosła ;) Jedno jest pewne jestem inna i nefrytowy musi przejść zmiany. Przejrzałam stare posty i pierwsze co zrobię to poprawię błędy i literówki. Wszystko po to, żeby dało się je czytać, bo chyba pierwszy raz w życiu nie chcę skasować tego co już napisałam. Ostatnio założyłam nowego bloga, napisałam 5 postów i skasowałam wszystko. Dzięki Bogu zapomniałam o tym blogu i dlatego ocalał. Bardzo mi go brakowało. Nie wiem jak długo będę pisać i czy w ogóle uda mi się robić to regularnie. Chcę jednak nad nim popracować. Może nawet się przełamię i ujawnię w mediach społecznościowych? Na razie powiedziałam o moim blogowaniu narzeczonemu i postaram się niedługo mu pokazać co wypisuje. Zobaczymy jak to się potoczy. Najważniejsze jest, że wci...

:)

Właśnie zobaczyłam, że najczęściej piszę o pisaniu ;) To chyba niezbyt normalne. W każdym razie śmiesznie to wygląda, ale czemu nie? Lepiej pisać o pisaniu niż o niczym. Zwłaszcza jeśli ma się cokolwiek na ten temat do powiedzenia. Dawno już nie napisałam posta i zastanawiam się czy mam o czym pisać. Chyba się ostatnio trochę uspokoiłam i nie mam tematów. Miejmy nadzieję, że nie zarzucę pisania całkowicie. Przypomniało mi się jak dawno temu razem z młodszym bratem odkrywaliśmy Internet. Nie pamiętam ile miałam lat kiedy dostaliśmy pierwszy komputer. Internet rodzice podłączyli nam może z rok później. Wtedy była moda na fotoblogi i inne takie. Nikt nie słyszał o Facebooku, przynajmniej nie w naszym otoczeniu. My ambitnie zakładaliśmy śmieszne blogi na różnych portalach. Nie pamiętam o czym wtedy pisałam. Gdybym kiedyś przez przypadek trafiła na takiego mojego bloga chyba bym pękła ze śmiechu. Nie mam tym bardziej pojęcia o czym mógł pisać mój młodszy brat. Zresztą zazwyczaj szybko zapom...

Propozycje i obawy

Wczoraj miałam taką wenę twórczą, że nie mogłam zasnąć. Napisałam pare zdań do nowego opowiadania, którego nigdy nie skończę. A dziś dostałam propozycję pisania artykułów o turystyce na dość poczytny portal. Oczywiście propozycja była dość niepoważne sformułowana i pewnie nic z tego nie będzie, ale już się bałam że będę musiała porzucić pisanie tego nieszczęsnego bloga. W każdym razie jeśli w życiu zawodowym będę miała tyle "zleceń" co na uczelni to może nawet nie będę głodować. Muszę tylko wyjść z cienia i zacząć pracować na własną markę. Tylko jak? Nie chcieli mnie nawet w call center. Nie umiem się zaprezentować. Boję się wyjść z inicjatywą. Nawet tego bloga nie um...

Zarabianie na pisaniu bloga

Przeglądałam niedawno rady dotyczące zarabiania na pisaniu bloga. Tak z ciekawości czy trzeba się sporo napracować żeby w ogóle próbować w taki sposób zarabiać. I owszem trzeba od początku być nastawionym na taką pracę. Odpowiedni hosting, sprawdzanie ile osób i kto wchodzi na bloga, nawet profil twórcy jest bardzo ważny. Nie to co u mnie ;). Profil ukryty, podpisuję się nickiem z jednej gry. Szablon z darmowej bazy. Czcionka może fikuśna, ale kiepska do dłuższego czytania i nie wszystkie przeglądarki ją widzą. Żadnych tagów, reklam, nawet odnośników. Nikt nie komentuje, nie wiem czy ktokolwiek go wyświetla... I dobrze mi z tym! Piszę tego bloga dla przyjemności. Może to dla mnie forma jakiejś autoterapii. Może kiedyś zacznę pisać coś konkretnego, udostępniać zdjęci...

Łączna liczba wyświetleń