Przeglądałam niedawno rady dotyczące zarabiania na pisaniu bloga. Tak z ciekawości czy trzeba się sporo napracować żeby w ogóle próbować w taki sposób zarabiać. I owszem trzeba od początku być nastawionym na taką pracę. Odpowiedni hosting, sprawdzanie ile osób i kto wchodzi na bloga, nawet profil twórcy jest bardzo ważny. Nie to co u mnie ;). Profil ukryty, podpisuję się nickiem z jednej gry. Szablon z darmowej bazy. Czcionka może fikuśna, ale kiepska do dłuższego czytania i nie wszystkie przeglądarki ją widzą. Żadnych tagów, reklam, nawet odnośników. Nikt nie komentuje, nie wiem czy ktokolwiek go wyświetla... I dobrze mi z tym! Piszę tego bloga dla przyjemności. Może to dla mnie forma jakiejś autoterapii. Może kiedyś zacznę pisać coś konkretnego, udostępniać zdjęcia z moich podróży, albo reklamować siebie jako pilota wycieczek. Może będę publikować moje opowiadania, których mam trochę skrzętnie poukrywanych przed światem. Nie wiem... Na razie piszę żeby pisać :)
Przychodzi taki czas w roku, bardzo magiczny czas, kiedy wszyscy stają się lepszą wersją siebie, zmieniają swoje życie natychmiast, podejmują się wyzwań, które wymagają niezwykłej motywacji. Zaczynają oszczędzać pieniądze, jeść zdrowo, ćwiczyć na siłowni, czytać książki, uczyć się języków obcych, przechodzą metamorfozę wizerunkową itp. Trwa to tak mniej więcej od 1 do 20 stycznia... Osobiście bardzo podziwiam, szczególnie tych, którzy nie zakończyli robienia noworocznych postanowień na ich spisaniu, bo jeśli faktycznie chociaż spróbowali przez kilka tygodni coś zrealizować, kupili ten karnet na siłkę i poszli dwa razy, czy wypożyczyli książkę to i tak zrobili więcej niż niektórzy przez całe życie. Pytanie jednak, czy ma sens robienie postanowień na Nowy Rok i wcielanie ich w życie od razu, wszystkie na raz? Do tego mam wątpliwości, czy wypisanie celu, bez wyznaczenia sobie do niego drogi i wyobrażenia co się stanie jak go osiągnę, ma w ogóle sens. Większość z nas to „nowe życie” ...
Komentarze
Prześlij komentarz