Ksawery bawi się w Europie w najlepsze. Wiatr wieje strasznie nawet tu na wschodzie Polski. Do tego zamiecie śnieżne nie ułatwiają nam życia. Ja szczerze mówiąc nie zamierzam się ruszać z domu, chyba że będę musiała. Huragan raczej nie zwieje starego dachu kamienicy, w której mieszkam. Celowo nie używam lansowanej przez media nazwy "orkan". Ksawery jest huraganem, zgodnie z definicją. Nie jest może tak silny jak huragany nękające wybrzeże USA, ale nadal zachowuje cechy huraganu. To głupie, że media używają nazwy "orkan", które odnosi się do konkretnego zjawiska pogodowego w konkretnej części świata. Jestem ciekawa czy choć część dziennikarzy zajrzała do słownika wyrazów obcych, albo encyklopedii.
Przychodzi taki czas w roku, bardzo magiczny czas, kiedy wszyscy stają się lepszą wersją siebie, zmieniają swoje życie natychmiast, podejmują się wyzwań, które wymagają niezwykłej motywacji. Zaczynają oszczędzać pieniądze, jeść zdrowo, ćwiczyć na siłowni, czytać książki, uczyć się języków obcych, przechodzą metamorfozę wizerunkową itp. Trwa to tak mniej więcej od 1 do 20 stycznia... Osobiście bardzo podziwiam, szczególnie tych, którzy nie zakończyli robienia noworocznych postanowień na ich spisaniu, bo jeśli faktycznie chociaż spróbowali przez kilka tygodni coś zrealizować, kupili ten karnet na siłkę i poszli dwa razy, czy wypożyczyli książkę to i tak zrobili więcej niż niektórzy przez całe życie. Pytanie jednak, czy ma sens robienie postanowień na Nowy Rok i wcielanie ich w życie od razu, wszystkie na raz? Do tego mam wątpliwości, czy wypisanie celu, bez wyznaczenia sobie do niego drogi i wyobrażenia co się stanie jak go osiągnę, ma w ogóle sens. Większość z nas to „nowe życie” ...
Komentarze
Prześlij komentarz